Zimowa sesja zdjęciowa, we śniegu

Mój Pan uwielbia zarówno robić mi, jak i otrzymywać ode mnie pikantne zdjęcia. To doskonała pamiątka wydarzeń i możliwość podzielenia się przeżyciami z innymi. Jest to też fajny sposób na grę wstępną na odległość, podnoszącą znacząco podniecenie obu stron. Uwielbiam Panu „przeszkadzać” takimi w pracy. Niektóre zdjęcia wychodzą wręcz magicznie, i cudnie się na nie patrzy, wspominając ich wykonanie po upływie czasu. Pomagają też budować moją pewność siebie i leczą z kompleksów. Dlatego też coraz częściej wpadam na różne pomysły zdjęć, które realizuję sama dla Pana, lub z Panem. Pan również ma często fajne inspiracje do zdjęć, a ponadto potrafi podpowiedzieć mi, jak się do nich ustawić, by wyszły naprawdę dobrze. W kolekcji mamy już między innymi mnie jako kicię, która bawi się bombkami na choince; zdjęcia w kajdanach, łańcuchach, klatce, dybach; nimfę leśną, i wiele innych. Niektóre zatrzymujemy tylko dla siebie, niektórymi chwalę się na polecenie lub za pozwoleniem Pana na portalach społecznościowych wśród społeczeństwa BDSM.

Od dwóch lat marzyło mi się, by do kolekcji dołączyły zdjęcia w śniegu, w samej bieliźnie, bądź nago. Niestety, jakoś nigdy nie było „po drodze”, by takie zdjęcia wykonać… aż do moich tegorocznych urodzin. Śnieg leżał już ponad tydzień, zbliżały się moje urodziny… Stwierdziłam, że to idealny czas. Gdy Pan spytał, co chciała bym dostać na urodziny, bez zająknięcia odpowiedziałam, że nagie zdjęcia w śniegu. To była dobra okazja do tego, by zrzucić na niego ich organizację 😀

Zaplanował wszystko lepiej niż mogłam się tego spodziewać!! Kazał zapakować mi w plecak seksowną bieliznę, koc, termos z herbatą i ciepłe skarpety. Przyjechał po mnie zaraz po pracy. Gdy wsiadłam do auta, poczułam się jak w saunie. Było mega cieplutko, a do tego gdy dojechaliśmy do lasu, w którym mieliśmy wykonać zdjęcia, włączył dodatkowo ogrzewanie fotela. Gdy ja w ciepłym aucie wyskakiwałam z ciuchów, Pan ustawił na zewnątrz oświetlenie i szukał odpowiedniego miejsca, by ustawić się z aparatem. Gdy już byłam rozebrana do bielizny, dałam znać Panu.

Przyznam szczerze, że byłam tak mocno rozgrzana i podniecona sytuacją, że nie od razu poczułam, jak było zimno. Owszem, czułam chłód, ale nic poza tym. Dopiero po kilku zdjęciach zaczęło mnie telepać i dostałam gęsiej skórki. Najdotkliwiej dokuczały stopy, które stąpały po śniegu. Gdy tylko zaczynałam odczuwać ból stóp i dłoni, chowałam się do nagrzanego auta, otulając szczelnie kocykiem. Pan wówczas cierpliwie czekał, masując mi obolałe z zimna miejsca i podsuwając pomysły, jak ustawić się do kolejnych zdjęć. Jak czułam, że przestaje trząść mnie z zimna, mówiłam o tym Panu, a wtedy On ustawiał się z aparatem jako pierwszy i wołał mnie, gdy był gotowy pstrykać kolejne fotki.

Część zdjęć wykonaliśmy w pończochach i bieliźnie, a część zupełnie nago. Świetnie się przy tym bawiłam i byłam mega podniecona… Z ogromną satysfakcją zmieniałam pozycje, ochoczo pozując do kolejnych ujęć. Ba!!! Ja trzykrotnie położyłam się całkiem naga w śniegu; dwa razy kładąc się na plecach, i raz opierając się klatką piersiową o pień drzewa. Gdy tolerancja na zimno znacząco spadła i było mi coraz trudniej się rozgrzać w przerwach miedzy kolejnymi zdjęciami, Pan zdecydował o powrocie do domu.

Byłam naprawdę zadowolona z efektów. Pan też!! Do tego stopnia, że po prostu musiał szybko zrzucić je na komputer i zobaczyć na większym ekranie. Cudownie było patrzeć, jak świeciły Mu się z zadowolenia oczy!! Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie podzielili się chociaż kilkoma, dlatego jeszcze tego samego dnia w godzinach wieczornych zdjęcia wylądowały na portalach dla kinksterów.

Jestem pewna, że ten wyjątkowy prezent urodzinowy zapamiętam na długo. Będzie też co wspominać w przyszłości, gdy z powodu wieku nie będzie już sił tak szaleć 😉

Powiem Wam, że warto spełniać takie marzenia.



Mity i stereotypy o GL

Jak to bywa ze wszystkim, tak i o GL krąży wiele mitów i stereotypów które powstały na skutek mylnej interpretacji Kronik, przeinaczania wypowiedzi osób żyjących w takich relacjach, czy na potrzeby manipulacji przez stronę dominującą nad stroną uległą. Jako, że jestem ogromną fanką bezpieczeństwa i zdrowego podejścia do wszystkiego by było dobre dla psychiki w relacji w której występują elementy Dominacji i uległości postanowiłam po krotce przedstawić najczęściej przeze mnie słyszane mity i stereotypy i nieco je sprostować.

Niewolnica nie ma nic do gadania… wiecie tak jak dzieci i ryby, tak kajira głosu nie ma.

To chyba najczęstszy głoszony przez środowisko BDSMowe błąd, odnoszący się do relacji GL. Śmiało wręcz mogę rzecz, że wręcz jest zaprzeczeniem tego co w takich relacjach być powinno. Kajira bowiem ma obowiązek mówić Panu o wszystkim, o emocjach, odczuciach, wrażeniach, samopoczuciu fizycznym i psychicznym, potrzebach, pragnieniach, fantazjach itp itd. Tylko wtedy Pan będzie mógł podejmować właściwe, nie krzywdzące jej, decyzję odnoszące się do niej i wzajemnej relacji. Tylko tak zdobędzie wiedzę o tym jaka ona jest. Tylko tak faktycznie będzie mógł ją poznać by nią władać. Niewolnictwo goreanskie bowiem jest oparte na konsensualności. Powinno być symbiozą, współistnieniem, dopełnieniem siebie nawzajem…

Kajira nie ma prawa wpływać w żaden sposób na Pana i Jego decyzje.

Kolejne błędne założenia które nie bardzo wiem skąd się wzięły. Niemniej jednak jak w przypadku poprzedniego mitu nie leżą nawet blisko prawdy. Należy bowiem pamiętać, że relacje klimatyczną również tę w duchu GL tworzą ludzie a więc istoty które popełniają błędy, czasem się mylą, ciągle się uczą, nie posiadają wiedzy o wszystkim. Tak więc Goreański Master również nie jest nieomylny i wszechwiedzący. Ponadto jak wspomniałam we wcześniejszym sprostowaniu kajira powinna, ba! Ma obowiązek mówić co myśli co czuje czego się obawia itp… Może też zawsze prosić o zmianę decyzji wyjaśniając czym prośba jest motywowana i argumentując swoje stanowisko. Tak więc założenie, że ta nie ma prawa ani możliwości wpłynąć na decyzję Pana jest totalnie nietrafione.

Opinie i zdania kajiry na różne tematy, zagadnienia, problemy itd są nieistotne i wręcz nie powinna ona ich wypowiadać głośno.

Z tym założeniem bardzo ciężko się zgodzić. W Kronikach jest wiele momentów w których goreńscy Masterzy pytają swoje niewolnice o zdanie na jakiś temat, proszą o podzielenie się swoją opinią bądź myślami z nim związanymi. Znam wręcz też fragment w którym Wolny wyjaśnia zaskoczonej niewolnicy, zapytanej przez jej właściciela o wyrażenie własnego zdania o nim samym, że to, iż została zniewolona nie pozbawiło jej rozumu ani własnego toku myślenia. Przeważnie jednak niewolnice albo zgłaszały chęć wypowiedzi i udzielano im na to zgody albo były o to proszone. Takie prośby pojawiały się jednak zazwuczaj gdy niewolnica była sam na sam ze swoim Właścicielem. Miało to na celu głębsze poznanie swojej własności by móc nią właściwie i skutecznie kierować.

Kajira to zabawka Pana, jest tylko i wyłącznie dla Jego przyjemności, dla Jego zaspokajania potrzeb.

Tu, tak jak i w pozostałych wymienionych już przeze mnie przypadkach, ciężko jest mi się zgodzić… Chociażby dlatego, że głoszenie czegoś takiego, daje możliwość wykorzystywania kobiet które natura obdarzyła potrzebą ulegania i podporządkowywania się mężczyźnie. Owszem kajira jest niewolnicą, oddaje się Panu zupełnie poddając się całkowicie Jego woli i Jego Panowanie. Pamiętać jednak należy iż to wszystko powinno działać na zasadzie wspomnianej już przeze mnie konsensualności i dobrowolności. Ponadto w Kronikach nie rzadko opisywane są ogromne zażyłości między Masterami a ich niewolnicami, w których zawarte są opisy troski i opieki Wolnych nad swoimi własnościami.

Pan wszystko może i ma nieograniczoną władzę.

Nie do końca prawda. Wolni na Gor, goreanie byli honorowi i przestrzegali prawa lokalnego. GL tworzone jest na Ziemi w naszych ziemskich warunkach, wśród naszych praw. Chcąc być goreaninem należy pamiętać o zasadzie życia według prawa i w honorze. Dlatego na Ziemi niewolnictwo GL by było goreanskie musi być konsensualne i całkowicie dobrowolne. Ponadto goreanie nie byli okrutni… Byli surowi ale nie okrutni, nie krzywdzili więc swoich niewolnic.
Pan więc jest ograniczony w swej władzy przez prawo lokalne i honor.


Kajira nie ma żadnych przywileji i praw.

Tu również nie mogę się jednoznacznie zgodzić gdyż nie do końca jest to prawdą. Owszem kajira zrzeka się swych praw na rzecz Pana oddając mu się we władanie, ale jak już mówiłam niejednokrotnie to wszystko odbywa się na zasadzie konsensualności i zgodności z prawem na ziemi. Dlatego też konsensualna, zgadzająca się dobrowolnie na niewolę, ziemska kajira powinna zgłaszać wszelkie przeszkody, obawy, niepewności a Pan ma obowiązek wziąć wszelkie jej zgłoszenia pod uwagę przy podejmowaniu decyzji. Ponadto Pan może obdarować swoją niewolnice jakimiś przywilejami czy możliwością decydowania o sobie w jakimś obszarze.