Rozmowa z użytkownikami na moim serwerze skłoniła mnie do pewnych refleksji i przemyśleń.
Nie sposób nie zauważyć, że zmieniłam się bardzo na przestrzeni ostatnich lat. Widać w tym wszystkim wpływ mojego Partnera i Pana w jednym. Jestem zupełnie inna… Mam wrażenie, że z małej, wystraszonej, odkrywającej siebie i swoją uległość dziewczynki, stałam się świadomą swoich pragnień, potrzeb i fantazji uległą przez duże u. Nie boję się realizować marzeń, nawet tych najbardziej szalonych. Nie wstydzę się już tego, że jestem uległa i lubię degradację, ekshibicjonizm, uprzedmiotowienie… Nie wstydzę się tego, że podobają mi się kobiety, nie zerkam już dyskretnie, jeśli jakaś mi się podoba, a na luzie obracam głowę za nią wiedząc, że Pan mnie obserwuje. Nie bronię się już przed tym, jaka jestem, co lubię i czego pragnę. Nie spieszę się z realizacją marzeń i planów. Ze spokojem czekam na tę właściwą chwilę…
Tak się zaczęłam zastanawiać, co właściwie na to wpłynęło, a w zasadzie co miało największy wpływ. Dlaczego właśnie przy obecnym Panu rozkwitłam tak bardzo, że sama siebie nie poznaję? Odpowiedz chyba znam. To Pan jako pierwszy był przy mnie w pełni sobą. Jest pierwszym moim Partnerem, który nikogo nie udawał, nikogo nie grał, nie stwarzał kreacji siebie pode mnie, by zdobyć uwagę i zaufanie…
Moja pierwsza „miłość” i późniejszy mąż z którym szybko się rozstałam zataił przede mną chorobę alkoholową. Że też głupia nie zorientowałam się, że coś za bardzo zgrany jest ze mną, bo przecież miał niemal identyczne marzenia jak ja… Po latach okazało się, że budował nasz związek na kłamstwie… To on sprawił, że zainteresowałam się klimatem. Brakowało mi decyzyjności z jego strony, pewności siebie, ochrony… Wtedy, szukając odpowiedzi poznałam BDSM, które mocno mnie irytowało. Dlaczego mnie do niego ciągnie, skoro to chore, nieakceptowane przez społeczeństwo?
Poznałam wtedy drugiego partnera… Który wprowadził mnie w ten świat… Który opowiadał o opiece Dominującego nad uległą, o spełnianiu wspólnie pragnień, o byciu w stu procentach sobą. Głupia i naiwna byłam, że nie zrobiłam odwrotu, gdy wydało się pierwsze kłamstwo! Gość opowiadał o byciu sobą, gdy tymczasem pierwsze co zrobił, to skłamał w kwestii wieku. Poznawałam tygodniami kogoś kto twierdził, że jest o ponad 10 lat młodszy… Ale wtedy uznałam, że to wynik nieporozumienia. A przecież on tak pięknie o świecie BDSM mówi. Nie może być kłamcą… Było gorzej. Był kreatorem siebie… Kreatorem, który stwarzał swoją postać pode mnie… I budował w ten sposób wokół mnie sieć. Mówił „nie będę zazdrosny, możesz spełniać się przy mnie”, po czym robił mi awantury za kolegów z uczelni, za koleżanki, które wpadły mi w oko. Mówił „możesz podzielić się fantazjami”, a potem wyśmiewał mnie, nazywając kurwą, bo tylko kurwa może mieć takie pragnienia jak ja. Mówił „jesteś tylko ty i tylko ty się liczysz”, a zbierał kolekcję nagich zdjęć kobiet, w tym moich koleżanek, z którymi potajemnie bawił się w internetowe klimaty… Mówił „mnie się możesz ze wszystkiego zwierzyć i ufać”, a potem wykorzystywał to z czego mu się zwierzyłam, by manipulować. Mówił „możesz być słaba, ja cię ochronię”, a potem śmiał się ze słabości, jak choćby z depresji, którą leczyłam kilka lat.
Dużo kosztowało mnie uwolnić się z sideł, które na mnie zastawił. Nie wiem, czy świadomie czy nie – nie potrzebne mi dziś to oceniać. Wystarczy, że wiem, iż to wszystko było kłamstwem, a na kłamstwie niczego nie da się zbudować.
Teraz mam szczerość, zawsze i wszędzie. Od samego początku mój obecny Partner był sobą. „Jestem zaborczy” – bardzo, „będę zazdrosny nie raz” – i tak jest, ale ja o tym wiedziałam, więc działamy wspólnie, by nie miał powodów do zazdrości, wszystko wyjaśniamy na bieżąco, a ja nie jestem zaskoczona. „Jestem uparty i bezkompromisowy” – sprawdza się, przeważnie jest tak jak On chce, ale mnie to odpowiada! To On podejmuje decyzje, mnie zostaje tylko próbować Go przekonać, a zawsze mnie wysłucha. Nigdy też nie podejmuje decyzji na zasadzie „bo tak”, wiem więc skąd dana decyzja, dlaczego tak a nie inaczej.
„Szukam tej, która zostanie moja żoną i matką moich dzieci i ta będzie szła ze mną przez życie, ale nie wykluczam zabaw, przyjemności, flirtów z innymi kobietami. Lubię podziwiać piękno kobiet i nie chcę być w tym ograniczany, a wręcz chciałbym móc wygadać się partnerce, kiedy dana laska mi się spodoba.” Tu było między nami nieco trudności, zanim zrozumiałam, że to wszystko co mówi jest prawdą; że nie muszę się obawiać o swoją pozycję; że skoro mówi, że będę na pierwszym miejscu, zawsze to tak jest i będzie. Dziś oboje oglądamy się za laskami w galerii. Dzielimy zdjęciami, które wpadły nam w oko na FL. Mamy za sobą pierwsze delikatne trójkąty z innymi kobietami. Szukamy stałej przyjaciółki do wspólnego odkrywania przyjemności łóżkowych i kinkowych.
„Jestem wrednym nieludziem” Wrednym? Nie! Szczerym zawsze i wszędzie, przez co ludzie mówią wrednym? Zdecydowanie tak! Nie muszę przy Panu zastanawiać się co miał na myśli; bo to co ma na myśli, to mówi. Denerwuje go to i to – powie wprost; nie lubi tego i tamtego – tak samo.
Poznaję Pana już ponad 2 lata. Różowe okulary spadły nam z nosów już dawno. Odkrywamy w sobie coraz więcej wad, niedoskonałości. Zauważamy to, czego nie widzieliśmy wcześniej – ale te wszystkie wady i niedoskonałości są niczym przy szczerości, zaufaniu, a dzięki temu bezpieczeństwie jakie dają.
Potrafimy się pokłócić, nie odzywać do siebie jakiś czas; ale zawsze udaje się nam pogodzić i dojść do porozumienia, bo warto!!!
Tylko przy Nim mogę być sobą! Tak naprawdę sobą – bo i On jest taki przy mnie!